“Spada mi motywacja do wszystkiego. Co robić?” Zapytałyśmy naszą ekspertkę. Te rady przydadzą się każdemu [OKIEM EKSPERTA]

04.05.2022

K. LEA JARMOŁOWICZ – PSYCHOTERAPEUTA, SOCJOLOG, OŚRODEK CENTRUM

Motywacja to stan gotowości, siła, która ma nas prowadzić do podjęcia określonego działania. Do działania na rzecz realizacji celów i marzeń. Motyw i akcja, czyli trzeba mieć motyw, żeby podjąć akcję. I w praktyce to właśnie te cele mają być dla nas motywujące i tą „magiczną siłę” mają w nas obudzić. Jak to robić, gdzie jej szukać i jak w niej trwać? Opowiada o tym psycholog, psychoterapeutka K. Lea Jarmołowicz z Ośrodka Centrum.

Najogólniej mówiąc motywowanie to określenie wszystkich procesów zaangażowanych w inicjowanie, ukierunkowywanie i utrzymywanie fizycznych oraz psychicznych aktywności człowieka. Podstawowe teorie motywacji, wyróżniane przez psychologów opierają się na teorii instynktów (procesy biologiczne motywujące zachowania np. Migracja ptaków), teorii popędów, czyli potrzeby wytwarzają popędy, które pchają do zachowań dopóki nie zaspokoi się ich, nie zredukuje np. pragnienie, łaknienie), teorie poznawcze – czyli wynik percepcji, potrzeba kontroli czy osiągnięć. Jest także teoria masłowa o hierarchicznym porządku potrzeb tj. szacunku, samorealizacji itd. oraz teoria Freuda – czyli motywacja będąca wynikiem obecności nieświadomych pragnień (seksu, agresji), które wraz z rozwojem przechodzą w zmiany rozwojowe.

Zamknij

Nie ma jednej teorii wyjaśniającej wszystkie rodzaje motywacji, ponieważ każda z nich jest specyficzną mieszanką wpływów biologicznych, umysłowych, behawioralnych i społeczno-kulturowych.

Jedno jest pewne: proces motywacyjny polega na wzbudzaniu wewnętrznego stanu gotowości do działania, pobudzaniu energii, ukierunkowywaniu wysiłku na cel, ignorowaniu bodźców nieistotnych, koncentracji na najważniejszych aspektach, zorganizowaniu reakcji w zintegrowany wzorzec i kontynuowaniu czynności, dopóki warunki nie ulegną zmianie.

Jak się zmotywować?

Można to zrobić na dwa sposoby, ale świadomie. Istnieją bowiem dwie motywacje: zewnętrzna i wewnętrzna. Obie są niezwykle cenne i obie nas pobudzą do działania, ale tylko ta wewnętrzna pozwoli nam nie tylko na podejmowanie działań, ale także ich skuteczniejszą i bardziej długoterminową realizację. Zatrzymajmy się na chwile nad tym, co to oznacza w praktyce.

Motywację zewnętrzną możemy czerpać wyświetlając sobie przed oczami wizje osiągnięcia nagrody lub uniknięcia kary, czyli dla zewnętrznych korzyści, np. w postaci pieniędzy, pochwał, zdobycia pracy, chłopaka, samochodu, czy wymarzonej wagi albo rozmiaru. Jeżeli cel jest w miarę realny, to wykonując określone czynności jesteśmy w stanie go z pewnością osiągnąć. Tym bardziej jeżeli w jego realizacji pomaga nam ktoś. 

Przykład: idziemy biegać z koleżanką, zatrudniamy trenera, uczymy się czego wspólnie albo zdobywamy kolejne punkty. Te małe nagrody pchają nas do robienia kolejnych kroków. Ale co potem? Co jak już mamy ten rozmiar, tą pracę, ten samochód albo faceta? I tu się pojawia znany wielu kobietom na dietach – efekt jojo. Ponieważ motywacja zewnętrzna jest czymś ulotnym i w sytuacji osiągniecia tego punktu na mapie ona w szybkim tempie opada.

Ania chodziła kiedyś regularnie na siłownię i dbała o zdrowe odżywianie. Pandemia jednak wpłynęła na to, że od 2 lat ciężko jej powrócić do regularnych treningów. Jej koleżanka, z którą chodziła wyjechała za granicę, a w między czasie rozstała się z facetem. Już nawet karnet na siłownię kupiła, ale po kilku razach przestała chodzić, bo albo się przeziębiła, albo musiała dłużej pracować, albo pogoda brzydka. Nie jest w stanie wstać z kanapy, a jedynie wspomina czas, kiedy miała dużo dobrej energii i wszystko się jej chciało.

Dzieje się tak bo prawdopodobnie brak było jej motywacji wewnętrznej a to ona jest siłą działania długoterminowego. Ona ma sprawiać, że angażujemy się w coś nie dla celu, a dla samej przyjemności działania, nawet gdy nie ma nagrody, to ja robię, bo chcę! To źródło motywacji osadzone jest w cechach osobowościowych człowieka, w jego zainteresowaniach i pragnieniach. I bycia dla siebie codziennym coachem. Bez pomocy nikogo z zewnątrz. Bez kar i nagród.

To dzięki niej wszystko co robimy ma jakiś większy sens niż tylko dyplom czy nagroda, czy unikniecie kary. Oczywiście można pobudzać bodźce i wzmacniać nasze działania w trakcie, różnymi nagrodami, aby satysfakcja dodawała jeszcze większej siły, ale to nie jest istotą.

Co zrobić, aby nam się chciało tak bardzo jak nam się nie chce?

Marzena ma 35 lat. Urodziła dwójkę dzieci i nawet trochę odchowała. Z rozrzewnieniem wspomina czasy, gdy była młoda i energiczna. Po porodzie bardzo przytyła. Często ma zadyszkę nawet gdy sąsiadka wyciąga ją na spacer. Chciałaby zadbać o swoje zdrowie, pić mniej kawy, gotować dla siebie i rodziny zdrowiej. Ale na wszystko brak czasu i sił. Najłatwiej i najszybciej zrobić jej makaron z sosem ze słoika albo kanapki. Mąż dostał zalecenie od lekarza, żeby zrzucić chociaż 5 kg, bo ma już pierwsze kłopoty z sercem. W sylwestra podjęli decyzję, że razem będą chodzili na spacery 3 razy w tygodniu i jeździli na rowerze oraz że będą zdrowiej gotowali, ale już po kilku tygodniach wrócili do starych przyzwyczajeń.

Czego zabrakło? Zanim podejmujesz działania, czyli akcje, to musisz zatrzymać się na motywie. Jest on kwestią bardzo indywidualną, ale znalezienie go nie jest rzeczą bardzo trudną. Dla Marzeny może to być zdrowie jej męża i dzieci, to, że dzieci uczą się od niej budowania zdrowych nawyków. Motywem więc mogłoby być jej zdrowie, dla dobra swojego małżeństwa oraz swoich dzieci, zadbanie o siebie i rodzinę. A motywacja zewnętrzna w postaci zaplanowania i współdziałania z mężem, miałaby jej pomóc na początku w wyrabianiu zdrowych nawyków.

Musimy zrozumieć, że życie dorosłe to droga jaką idziemy – czasem jest łatwo a czasem trudno, czasem przyjemnie się coś robić, a czasem nieprzyjemnie. I że nie zawsze będzie nam się chciało, ale to „wyższe” dobro ma nas popychać ku temu, aby robić to, co nam służy. Bo to jest dojrzałe myślenie i zachowanie. Tak jak uczymy dziecko, tak samo powinniśmy uczyć siebie. Dając sobie zrozumienie, budując argumenty i cierpliwie powtarzając robienie tego co nam służy.

To jak z myciem zębów – robimy to po to, aby były zdrowe, mieć czym jeść a to jest nam niezbędne nam do życia, a i po to, by nie wydawać majątku na dentystę. Motywy z ładunkiem pozytywnym i także tym ochraniającym.

To są MOTYWY zewnętrzne i nietrwale, z czasem to nie wystarczy. Spróbuj poszukać zdrowego pomocnego motywu, który będzie Ci towarzyszył przez cale życie a podejmowanie działania niezależnie czy będą przyjemne czy nie, wizja tego jaka ja chcę być i czy na pewno to ten „chudy tyłek” jest tym, co to „szczęście” zapewni? Jesteś dobra jaka jesteś, wartościowa. Może tylko ze względu na to, by osiągać większą satysfakcję, być zdrową i spokojniejszą, warto, aby w życiu podejmować różne działania i osiągać cele na swojej drodze. Może więc motywem (pomagającym podjąć działania) nie powinien być „chudy tyłek”, tylko regularna aktywność fizyczna, dzięki której będziesz miała więcej endorfinek i będziesz zdrowsza, będziesz miała więcej dobrej energii do życia.

Bo owszem, możemy leżeć na kanapie i jeść chipsy i oglądać telewizję i nikt nie ma prawa nas z tego rozliczać. Nie jesteśmy przez to gorsi czy mniej wartościowi. W praktyce jednak po paru tygodniach życia w taki sposób, będziemy mieć coraz mniej energii do życia, z czasem zaczniemy dostawać stanów lękowo-depresyjnych, potem siądzie nam zdrowie … i nie ma szans więc żebyśmy mieli wtedy poczucie, że nasze życie jest cool. Nie chodzi o to by być wybitnym sportowcem i mieć sto medali, by pójść wieczorem pobiegać trzy razy w tygodniu. Wyrabiając zdrowy nawyk, można dołączyć się do grupy biegaczy, można wdrożyć plan treningowy. Nie przywiązujmy się jednak do wyniku czy obecności kogoś obok. Ustalmy sobie własną wizję tego co nam to dobrego w życiu może przynieść, a potem musimy wyrobić zdrowy nawyk robienia tego. Niech cel nadrzędny będzie czymś co robimy dla siebie i z myślą o wartości wewnętrznej, długoterminowej. Wtedy wysiłek, który podejmujemy w momentach gdy nam brak energii, będzie jemu właśnie towarzyszyła motywacja. Bo będziemy mieli wewnętrzny motyw pchający nas do działania. Musimy zacząć od tego ze każdy z nas jest inny, inaczej się wychowywał i innych rzeczy uczył. Dlaczego dla jednych chodzenie na siłownie czy ćwiczenia, czy uprawianie sportu albo czytanie książek sprawia ogromną przyjemność i nie musza szukać „dopingu” by te rzeczy realizować. A niektórym z nas nie było to dane przez rodziców czy środowisko w jakim się wychowywaliśmy. Dlatego właśnie dziś (bo jesteśmy dorośli) musimy sobie dać to sami.

Jak wyrabiać zdrowe nawyki?

Tak samo jak uczyliśmy się myć zęby czy sprzątać. Przecież żaden niemowlak nie rodził się z wgranym programem mycia zębów czy korzystaniem toalety. Nauczyli nas tego rodzice tłumacząc, dlaczego jest to ważne a potem powtarzaliśmy to tak często, że stało się nawykiem, który praktycznie bezwiednie wykonujemy. Wyrobili nam rodzice nawyk. Nie potrzebujemy specjalnej motywacji, aby to robić, czy że cierpimy na prokrastynacje – która jest niczym innym niż nawykiem nierobienia. Dobra informacja jest taka, ze tak jak wyrobiliśmy ten nawyk – tak i możemy ten zdrowy i pomocny. I nie ma tu magii – nawyki leżą u podstawy efektywnego długoterminowego działania. Nawyk robienia dobrze, a nie źle wpływa na to, że owej motywacji już nie wiele trzeba. Samodyscyplina to fundament do wyrabiania zdrowych nawyków.

Ustawiamy cel, po drodze kroki jakie trzeba zrobić, aby go osiągnąć i dążymy do kolejnych kroczków, a osiąganie ich wzmacnia nas w wykonywaniu kolejnych. To jest postawa wobec życia. Jeżeli nawet nie mamy w sobie wyrobionych dobrych nawyków to ustawienie cennego dla nas MOTYWU będzie nas pchało do AKCJI. Pamiętajmy też, że można skorzystać z motywacji zewnętrznej na początku – trenera, muzyki, osób towarzyszących. Ale ustalmy sobie ze to jest tylko nauka i ze my z czasem sami będziemy się stawać dla siebie taka siłą. Takim trenerem wewnętrznym. Trochę jakbyśmy się uczyli jeździć na rowerze. Jak się nauczymy to potem już nieważne do jakiego celu, ale będziemy umieli jechać, bo nabierzemy tego zdrowego nawyku. Sukces to nie jest stała rzecz. Bycie zmotywowanym to nie jest stały stan który osiągniemy raz na całe życie i wszystko będzie od tego czasu bajkowo przyjemnie. Bądźmy więc dla siebie życzliwi i dobrzy i wspierający – bo mamy pod opieką swoje własne wewnętrzne dziecko.

Bogdan de Barbaro: W walce z samym sobą jest zawarta autoagresja. Podejście rozwojowe wygląda inaczej: akceptuję siebie takiego, jakim jestem i szukam, według własnego systemu wartości, drogi rozwoju.

I tego wszystkim życzę i polecam.https://zdrowie.kobieta.pl/artykul/spada-mi-motywacja-do-wszystkiego-co-robic-zapytalysmy-nasza-ekspertke-te-rady-przydadza-sie-kazdemu-okiem-eksperta?fbclid=IwAR18FshLRYILEtZZF-BhB9h4OXk02KH1SotwgeL-3dqARQljlCb7x_KFnPE